Młodzi decydują, czyli wyborczy epilog

Wybory prezydenckie zakończone. Naród zdecydował, nadszedł czas na podsumowanie oraz pochylenie się nad rzeczywistością polityczną, która jest w Polsce kreowana.

The Polish flag and the hand with the bulletin about the ballot box

Od kilku miesięcy z zaciekawieniem obserwowałem zmagania kandydatów na najwyższy urząd w państwie, ze szczególnym uwzględnieniem poziomu merytorycznego, jaki prezentują politycy. Na próżno jednak doszukiwać się treści, które w adekwatny sposób odnosiłyby się do istoty prezydentury. Przez cały okres kampanii miałem wrażenie, że głosować będę w wyborach parlamentarnych, a nie prezydenckich. Media chętnie wytykały koneksje „niezależnych” kandydatów z partiami politycznymi, starając się zindoktrynować społeczeństwo o ideę, że za każdym kandydatem stoi inna wpływowa osoba. W ten sposób Polacy zostali przymuszeni do wiary, że kampania nie toczy się o fotel prezydencki, lecz wygraną w jesiennych wyborach parlamentarnych. To z kolei przełożyło się na sposób odbioru każdego z kandydatów i wymusiło agresywny styl prowadzenia kampanii. Nikt nie interesował się tym, czy pretendenci na najwyższy urząd w państwie znają języki obce, są wykształceni czy dbają o swój wizerunek. Nie Palac_Prezydencki_w_Warszawie_2miał znaczenia fakt, że w Polsce prezydent w polityce sprawuje funkcję marginalną. Ważne było natomiast kto wytknie drugiej stronie najbardziej newralgiczne, z socjologiczne punktu widzenia, kwestie. Słowa kluczowe pojawiające się w tym bełkocie to oczywiście „Smoleńsk”, „Kaczyński”, „Macierewicz”, „Szogun”, „Kaszalot” itd.  Ten żenująco niski poziom języka politycznego, prezentujący ubóstwo intelektualne polskich partii rządzących, mógł tylko pogłębić konflikt pomiędzy zwolennikami określonych opcji politycznych. Nawet debata telewizyjna pokazała, że ważniejsze od tego, co kandydat ma do zaoferowania, jest w możliwie jak największym stopniu zdeprecjonowanie rywala, odnosząc się do tych wszystkich rzeczy, które zostały przez część Polaków znienawidzone. Być może jest to efekt uboczny systemu jakim jest demokracja, być może to tylko sprawdzony styl uprawiania polityki. W obecnie trwającym układzie, największym beneficjentem paradoksalnie będzie społeczeństwo, które z upływem lat uodporni się na podobne przekazy, szukając u polityków zwięzłej merytoryki bezpośrednio związanej z tym, co kandydat ma do zaoferowania. Skąd takie przypuszczenia?

Analizując wyniki wyborów, jako największego zwycięzcę, bez zastanowienia wskazałbym młodych ludzi w wieku 18-29 lat. W tym przedziale wiekowym wygrał zdecydowanie Andrzej Duda uzyskując 60% poparcia. Ten wynik jest niewątpliwie zaskakujący i pozostawia spore pole do rozważań. Jeszcze nie tak dawno temu Adam Michnik mówił, że aby Bronisław Komorowski przegrał wybory, musiałby potrącić na przejściu dla pieszych zakonnicę w ciąży. W tym samym czasie stacja TVN publikowała sondaże, wg których urzędujący prezydent mógł liczyć na 65% poparcie społeczeństwa. Nie od wczoraj wiadomo, że media silnie optują na rzecz kandydatów, jednak porażka z jaką spotkała się nieudolna kampania Bronisława Komorowskiego, tylko obnażyła bezradność propagandową obecnego układu politycznego. Moim zdaniem, właśnie największy udział w porażce byłego już prezydenta mieli młodzi wyborcy. Jedną z przyczyn takiego zachowania może być zjawisko relokacji aktywności młodych osób, poszukujących informacji, z tradycyjnych mediów do Internetu. W tej strefie, wolnej od przymuszonej propagandy, odbiorca sam wybiera treści, z którymi chce się identyfikować i łatwiej jest mu eliminować te niepożądane. Nie jest już pasywnym widzem, który zasypywany jest zręcznie Niesiolowskimodyfikowanymi treściami, ale aktywnie bierze udział w formowaniu bodźców, które są mu dostarczane. Innym powodem klęski Komorowskiego, może być fakt, że zbyt pasywny styl prowadzenia kampanii, unikanie konfrontacji i publiczna agitacji w świetle państwowych wydarzeń,  to działania prowadzące do tego, aby przegrać z kretesem. Nie można spodziewać się wygranej, nie robiąc dosłownie nic, ufając przy tym na ślepo sondażom przedwyborczym. Młodzi Polacy dali w tej kwestii wyraźny sygnał, że nie jest to postawa, której oczekują od głowy państwa. Być może w ten sposób dostrzeżona została potrzeba wizerunku, który prezentować powinien każdy z kandydatów. Społeczeństwo nie potrzebuje prezydenta za którego będzie się wstydzić.

Ogłoszenie wstępnych wyników wyborów spowodowało istną panikę, nie tylko w mediach tradycyjnych, ale też tych społecznościowych. Uwidocznił się wyraźny podział na zwolenników jednej i drugiej strony. Sfrustrowana część entuzjastów obozu władzy, z wigorem rzuciła się do ataku, komentując demokratyczną decyzję Polaków jako „powrót do ciemnogrodu”, „zaścianek” czy „zapowiedź wojny z Rosją”. Na Facebooku powstały grupy, które zamierzają rozliczyć Andrzeja Dudę z wszystkich obietnic, chociaż formalnie nie objął on jeszcze urzędu. Szkoda tylko, że nie rozpoczęli oni wcześniej refleksji na temat obietnic, które złożył Komorowski, zanim stał się prezydentem. Smutno jest to, że próbuje się zaszufladkować polityka, który dopiero będzie miał szansę się wykazać i tylko czas pokaże czy Andrzej Duda będzie dobrym prezydentem. W swoim wystąpieniu po ogłoszeniu wyników, proklamował on, że chcę być prezydentem wszystkich Polaków. Bardzo ambitny i szlachetny cel, ale dopóki w kwestiach politycznych dopuszczać się będzie do głosu skrajne poglądy, skierowane w celu ataku na osoby o odmiennym zdaniu, taki prezydent istnieć nie będzie. W kraju rozdartym retoryką nienawiści, której przykład dają nawet sejmowi posłowie, opozycyjny prezydent nie będzie miał łatwego zadania, w szczególności w świetle własnych obietnic wyborczych. Chciałbym, aby osoba na najwyższym stanowisku w państwie była w stanie pogodzić interesy wszystkich Polaków. Chciałbym, aby była to osoba, która wysłucha postulatów wszystkich grup społecznych i opcji politycznych, i będzie działać w ich sprawie. Chciałbym aby prezydent posiadał wolę do jednoczenia, a nie do podziałów. Dlatego, aby to osiągnąć proponuję zwyczajnie przyglądać się poczynaniom polityków, i gdy nadejdzie czas ponownych wyborów – sprawiedliwie ich ze wszystkiego rozliczyć.

Svart

Źródła zdjęć:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s