W okowach słowa

Wolność słowa i jej granice to temat powracający niczym bumerang w mediach każdego nurtu. Wzajemne opluwanie się na forach internetowych oraz wszechobecna „fala hejtu” jest czymś normalnym i spodziewanym, jak miła pani na ostatnie0000VUYO79NHJ7FI-C117j stronnicy „Faktu”. Nie robi to już na nikim wrażenia. Język polityków również nie należy do najłagodniejszych. Zwłaszcza w roku wyborczym spodziewajmy się ostrej narracji. Znakiem naszych czasów jest również łatwość z jaką możemy zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej za zniesławienie. Wystarczy tylko kilka kliknięć. A przecież jednym z warunków demokracji jest swoboda wypowiedzi…


Przestępstwo zniesławienia pozostaje w ścisłym związku z wolnością słowa. Geneza występku zniesławienia w polskim prawie karnym pozwala stwierdzić, że właściwa penalizacja tego czynu zabronionego od zawsze rodziła wątpliwości natury kodyfikacyjnej. Prawnokarna analiza przepisów dotyczących pomówienia dowodzi, że są to przepisy skomplikowane, a zniesławienie jest przestępstwem bodaj najbardziej rozbudowanym i najtrudniejszym w interpretacji. Nie ma drugiego czynu zabronionego, któremu ustawodawca poświęciłby aż cztery osobne artykuły. Złożoność i niejasność przepisów dotyczących zniesławienia powodują, że nawet sędziowie „gubią” się w meandrach legislacyjnych. Specyfika art. 212 k.k. nastręcza wiele trudności w orzekaniu. Literatura dotycząca tego zagadnienia nie zawsze jest zbieżna z wypracowaną dotychczas przez sądy linią orzecznictwa. Nie wchodząc w szczegóły, istotą zniesławienia jest zachowanie sprawcy, polegające na przypisaniu pomawianemu podmiotowi właściwości lub postępowania, które może prowadzić do poniżenia w oczach opinii publicznej, narażenia na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. Niekiedy zachowanie sprawcy może wypełnić znamiona występku z art. 216 k.k., czyli znieważenia. Przepis ten nie budzi jednak takich kontrowersji, co art. 212 k.k. Istotą znieważenia jest bowiem wyrażenia pogardy, która najczęściej przyobleka się w słowach uważanych powszechnie za obelżywe (będą więc to wszelkiego rodzaju „kurwy” i inne „skurwysyny”). Język polski stale ewoluuje i wydaje się czymś nieodzownym korzystanie przez sądy z pomocy językoznawców (niestety taka praktyka jest znikoma), przy dokonywaniu klasyfikacji czynów, mogących sprawić trudności w „zaliczeniu” ich jako zniesławienie lub zniewagę. A może, idąc z trendem depenalizacyjnym zniesławienia, wykreślmy art. 212 z kodeksu karnego?

A może jednak nie? Argumenty za pozostawieniem przepisów dotyczących zniesławienia prezentują się następująco:
– Rewizja art. 212 k.k. skutkowałoby obniżeniem rangi dobra prawnego chronionego przez ten przepis. Co więcej, z praw osobistych gwarantowanych w Konstytucji RP cześć stałaby się jedynym dobrem, którego naruszenie nie wiązałoby się z odpowiedzialnością karną. Mogłoby to spowodować gwałtowny wzrost naruszeń czci i dobrego imienia oraz pogorszenie się poziomu debaty publicznej[1] . Jednak takie założenie opiera się w dużej mierze na „gdybaniu” i nie można go uznać za pewnik. W państwach, w których zniesiono odpowiedzialność karną za zniewagę lub zniesławienie np. w Szwecji (1976 r.), Węgrzech (1994 r.), Słowacji (2002 r.), Wielkiej Brytanii (2009 r.), Irlandii (2010 r.) oraz w poszczególnych krajach Ameryki Południowej, trudno mówić o wzmożonych atakach na cześć i dobre imię, czy też nagłym pogorszeniu się standardów publicznej debaty[2]. Nie będzie przesady w twierdzeniu, że „krajobraz” społecznych zachowań przed i po wykreśleniu przepisów przewidujących odpowiedzialność karną „za słowo” niczym specjalnie się nie różni. Nie ma jednak gwarancji, że podobnie byłoby w przypadku wykreślenia zniesławienia z polskiego kodeksu karnego – wszak nasz polski „grajdołek” rządzi się swoimi prawami.

– Całkowite zniesienie odpowiedzialności karnej za zniesławienie prowadziłoby do wzrostu pewnych patologii w środowisku dziennikarskim, które i tak już występują. Nie należy do rzadkości zjawisko, iż wielkie koncerny prasowe niejako „wkalkulowują” odpowiedzialność za szkody związane z naruszeniem dóbr osobistych i rekompensują swoim dziennikarzom konsekwencje, jakie ponoszą oni z tytułu pociągnięcia do odpowiedzialności karnej za pomówienie. Zysk uzyskany ze sprzedaży gazety zawierającej zniesławiające, ale przez to sensacyjne informacje, znacznie przewyższa ewentualne kary finansowe[3]. Dlatego też, należałoby się zastanowić nad taką zmianą przepisów, która chroniłaby „zwykłych obywateli” przed odpowiedzialnością karną za zniesławienie i przewidywałaby zaostrzenie zasad odpowiedzialności dziennikarskiej. Nie wolno zapominać, że przestępstwo zniesławienia nie jest wyłącznie domeną dziennikarzy. W dzisiejszych czasach, to przeciętny obywatel, chcąc wyrazić swoją opinię na jakimś internetowym forum, może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej za zniesławienie i to w kwalifikowanej postaci. Wystarczy np. nieprzychylny komentarz pod adresem jakiegoś lokalnego polityka, który sporządzając prywatny akt oskarżenia i wpłacając równowartość zryczałtowanych kosztów postępowania (obecnie 300 zł), czyni nas ad hoc oskarżonymi. Biorąc pod uwagę konotacje polityczne (i takie mogę wystąpić w polskich sądach) oraz „głuchość” polskiego wymiaru sprawiedliwości na rekomendacje Rady Europy w zakresie dekryminalizacji zniesławienia, wynik procesu może być zaskakujący. Pewne są jedyne liczne uciążliwości dla oskarżonego oraz przewlekłość postępowania.

– Istnieje jeszcze jeden argument przemawiający za utrzymaniem przepisów art. 212 k.k. Odnosi się on do filozofii i kultury europejskiej. Wskazuje się przy tym na tradycję judeochrześcijańską i zawarte w dekalogu ósme przykazanie, które głosi prymat prawdy nad kłamstwem. Za granicę wolności słowa i wolności prasy należy uznać kłamstwo[4] , co dobrze oddają słowa A. Gaberlego: „Nie do podważenia jest natomiast stanowisko, że wszędzie tam, gdzie zaczyna się kłamstwo (świadome podawanie nieprawdziwych faktów), tam kończy się wolność słowa (…)’’[5] . Niestety, przy obecnych rozwiązaniach prawnych sama prawdziwość publicznie stawianego zarzutu nie jest wystarczająca dla uchylenia odpowiedzialności karnej za zniesławienie. Zgodnie z art. 213 k.k., dodatkowo wymagane jest, aby zarzut dotyczył osoby pełniącej funkcję publiczną lub służył obronie społecznie uzasadnionego interesu.

Z kolei apologeci depenalizacji zniesławienia (i chyba zarazem orędownicy wolności słowa jako fundamentu demokracji), tak formułują swoje argumenty:
– Pierwszym postulatem, przemawiającym za wykreśleniem zniesławienia jest kolizja z jedną z najważniejszych reguł postępowania karnego (opartą na art. 42 ust. 3 Konstytucji RP), zgodnie z którą wszelkie wątpliwości powinny być rozstrzygane na korzyść oskarżonego [6]. W procesie karnym, co do zasady ciężar dowodu spoczywa na oskarżeniu. Zadaniem oskarżyciela, przy pomocy rozmaitych środków dowodowych, jest udowodnienie oskarżonemu winy. Z kolei oskarżony może zachowywać się biernie. Nie ma wymogu, aby wykazywał swoją niewinność. W procesie o zniesławienie jest podobnie, jednak taka „pasywna” postawa oskarżonego może zadziałać na jego niekorzyść, ponieważ to na niego sądy znacząco przerzucają ciężar dowodzenia. Przyjęło się bowiem, że to oskarżony ma wykazać zaistnienie okoliczności z art. 213 k.k., które pozwolą uwolnić się od odpowiedzialności karnej. Praktyka procesów o zniesławienie dowodzi, iż to sądy oczekują, żeby oskarżony wykazał prawdziwość stawianych oskarżycielowi prywatnemu zarzutów. Widać wyraźnie, że może to prowadzić do naruszenia gwarancji wynikających z podstawowych zasad całego procesu karnego, czyli domniemania niewinności i stosowania reguły in dubio pro reo [7]. Taki rygoryzm w udowadnianiu własnej niewinności jest sprzeczny ze standardami strasburskimi. Orzecznictwo ETPC wielokrotnie podkreśla, że naruszeniem zasady domniemania niewinności jest jakiekolwiek przeniesienie ciężaru dowodzenia z oskarżyciela na obronę. Za całkowicie niedopuszczalne uznaje się wyciąganie negatywnych wniosków z milczenia oskarżonego [8]. Można również dostrzec ograniczenie prawa do milczenia oskarżonego (art. 74 § 1 k.p.k.). Jak zauważa RPO, żadna z konstytucyjnie chronionych wartości, a więc życie zdrowie, czy własność, nie uzasadnia tak głębokiego ingerowania w prawo do obrony, jak cześć i dobre imię [9]. Właściwie to już powyższa argumentacja dotycząca sprzeczności zniesławienia z zasadą in dubio pro reo oraz domniemania niewinności, winna wystarczyć do refleksji nad całkowitą depenalizacją zniesławienia, bądź chociaż dokonaniem poważnych zmian w przepisach.

– Pozostawienie art. 212 k.k. w niezmienionej postaci godzi przede wszystkim w wolność słowa, która zajmuje szczególne miejsce w demokratycznym społeczeństwie. Spełnia ona doniosłą rolę w poszukiwaniu prawdy. Jej tłumienie tamuje nie tylko rozwój myśli, ale też pozbawia człowieka dojścia do prawdy. Swoboda wypowiedzi umożliwia przepływ informacji, które są niezbędne do brania udziału w społecznych debatach. Pozwala także na krytykę osób sprawujących władzę, co przejawia się w kontroli rządzących w celu piętnowania takich zjawisk, jak np. korupcja. Wolność słowa przyczynia się wymiernie do promocji tolerancji. Uczy szacunku dla opinii oraz zachowań odmiennych od naszych własnych, co przekłada się na prawidłowe funkcjonowanie społeczeństwa, cechującego się pluralizmem. Ponadto, jest nieodzownym warunkiem samorealizacji jednostek. Tylko swoboda dostarczania obywatelom informacji (zarówno tych budzących niepokój, jak i oburzenie), umożliwia kształtowanie własnych przekonań [10]. Wolność słowa jest warunkiem prawidłowego funkcjonowania wolnej prasy w demokratycznym społeczeństwie. Sprawy dotyczące mediów winny być rozpatrywane przez pryzmat roli, jaką pełnią media wobec władzy. Chodzi o funkcję „publicznego kontrolera” (public watchdog) [11]. Wymaga podkreślenia, że wolność mediów, będąca w istocie realizacją wolności słowa, została umieszczona w Rozdziale I Konstytucji RP, co dobitnie podkreśla jej doniosłe znaczenie w demokratycznym społeczeństwie [12].

– Jednym z koronnych argumentów, przytoczonych wcześniej za utrzymaniem penalizacji zniesławienia, była swojego rodzaju dbałość ustawodawcy o standardy publicznej debaty. Ciekawej obserwacji w tym względzie dokonała I. Lewandowska – Malec. Autorka zauważyła, że pomimo wieloletniej obecności zniesławienia w kodeksie karnym, poziom publicznej debaty jest w dalszym ciągu zatrważający. Trudno się z tym nie zgodzić. Przyczyną takiej sytuacji jest fakt, że polityków, którzy nagminnie dopuszczają się zniesławienia, nie powstrzymuje ewentualna odpowiedzialność karna. Nie podlegają jej, gdyż są chronieni immunitetem. Efektem tego jest zarezerwowanie debaty publicznej, prawdziwie wolnej i nieskrępowanej, wyłącznie dla osób uprzywilejowanych [13] . Z kolei język tych uprzywilejowanych i krystalicznie moralnych osób, nierzadko bogaty jest w robienie laski Amerykanom, czy też wstawanie i przyjebywanie krzesłem. „Chuj, dupa i kamieni kupa”.

– Postępowania z art. 212 k.k. mogą dotyczyć każdego obywatela, a nie tylko osoby wykonujące zawód dziennikarza. Nie da się bowiem uciec przed komentowaniem otaczającej rzeczywistości. Każdy z nas, na różnych płaszczyznach (Internet, pisma urzędowe, media) ma prawo oceniać drugiego człowieka [14]. W przypadku przestępstwa zniesławienia, co do zasady, dokonuje się rozróżnienia na wypowiedzi odnoszących się do faktów oraz na opinię. Takie rozwiązanie ma chronić autorów wypowiedzi ocennych przed surowością prawa karnego. Niestety, niemal regułą jest, iż w polskim orzecznictwie nie odróżnia się ocen, które nie „poddają” się kryterium prawdy i fałszu, od faktów. Natomiast, samo udowodnienie przed sądem prawdziwości wypowiedzi stanowi nie lada wyzwanie. Sądy nie uwzględniają, czy wypowiedź oskarżonego była usprawiedliwiona, lecz zwykle domagają się konkretnego, „twardego” dowodu, najlepiej w formie wyroku innego sądu [15]. Oceny należą do kategorii nie podlegającej żadnej weryfikacji, dlatego nie jest możliwe rozpatrywanie ich pod kątem wyczerpania znamion przestępstwa. Wszelka praktyka, w której to wypowiedzi ocenne są podstawą skazań jest niewłaściwa. Powinna być zauważona i wyrugowana, zwłaszcza procesowo [16]. Rzeczywistość rysuje się jednak zgoła inaczej, bo to właśnie komentarze i wypowiedzi typowo ocenne stają się przyczynkiem, jeśli nie do skazania za zniesławienie, to chociaż do postawienia zarzutów z art. 212 k.k.

– Argumentem za wykreśleniem zniesławienia niech będzie twierdzenie, że w świetle orzecznictwa ETPC odpowiedzialność karna jest niewspółmierną ingerencją w wolność słowa. Kolejne skazania z tytułu art. 212 k.k. mogą narazić Polskę na odpowiedzialność odszkodowawczą i rodzić konsekwencje finansowe [17]. Jak wskazał I. C. Kamiński, spośród 21 dotychczasowych wyroków, które zapadały w polskich sprawach w związku z chroniącym swobodę wypowiedzi art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, Polsce jedynie czterokrotnie udało się wybronić dokonaną ingerencję [18].

– Istotne jest, że większość procesów o zniesławienie w praktyce kończy się, podobnie jak w przypadku procesów cywilnych – sankcjami finansowymi. Tak naprawdę, skazanie na drodze karnej nie przynosi realnej rekompensaty dla osoby dotkniętej zniesławieniem. Droga cywilnoprawna zdaje się być wystarczająca do skutecznej ochrony dóbr osobistych. Pozwala osobie zniesławionej uzyskać odszkodowanie lub zadośćuczynienie o wymiarze finansowym [19]. Preferencja drogi cywilnej ma także walor dla zniesławiającego – nie jest dla niego stygmatyzująca, ani nie nadwątla jego nieposzlakowanej opinii (niezbędnej chociażby w procesie rekrutacji do wielu służb).

– Należy uwypuklić, że depenalizacja zniesławienia nie oznaczałaby całkowitego zniesienia odpowiedzialności za słowo. Wolność słowa wiąże się przede wszystkim z odpowiedzialnością. Nie może być pojmowana jako prawo absolutne. Jej ograniczenia wynikają między innymi z art. 32 ust. 3 Konstytucji RP oraz z art. 10 ust. 2 EKPC [20]. Owym ograniczeniem jest np. art. 256 k.k., dotyczący między innymi mowy nienawiści, który to nie rodzi takich kontrowersji [21]. Wątpliwości nie budzi także art. 255 k.k. (publiczne nowoływanie i pochwała przestępstwa), art. 226 k.k. (znieważenie funkcjonariusza publicznego), czy też art. 133 k.k. (publiczne znieważenie Narodu) i art. 135 § 2 k.k. (publiczne znieważenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej). Właściwym ograniczeniem swobody wypowiedzi jest też art. 216 k.k., który z powodzeniem może służyć skutecznej ochronie w najpoważniejszych sprawach. Wykreślenie art. 212 k.k. nie pozbawiłoby karalności obelżywej formy wypowiedzi [22]. W świetle europejskich poglądów na temat swobody wypowiedzi, a także jej obecnych obostrzeń w polskim systemie prawnym, wydaje się, że zniesienie karalności zniesławienia nie „uszczupli” wymaganych ograniczeń wolności słowa, które w dalszym ciągu powinny istnieć. Odpowiedzialność karna za słowo, co do zasady jest uzasadniona tylko w najbardziej drastycznych przypadkach nadużycia wolności słowa, a te są już karane na podstawie odrębnych przepisów karnych, które zostały wymienione powyżej.

– Kolejnym argumentem przemawiającym za wykreśleniem art. 212 k.k. jest zniesienie odpowiedzialności karnej za zniesławienie w większości krajów europejskich. Tam, gdzie tego jeszcze nie zrobiono, odpowiedzialność karna za pomówienie jest praktycznie nieużywana [23]. Państwa, w których zniesławienie przestało już być przestępstwem to m.in. Szwecja, Węgry, Słowacja, Wielka Brytania, Cypr, Gruzja, Estonia, Ukraina, Bośnia i Hercegowina. Depenalizację zniesławienia zapowiedziano także we Francji [24].

– Wreszcie, należy odnotować znaczenie rekomendacji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy o wymownym tytule – „W drodze do dekryminalizacji zniesławienia” [25]. Dokument wprawdzie nie wzywa do obligatoryjnej rezygnacji ze wszystkich sankcji karnych za zniesławienia, jednak odczytuje się go, jako ważny krok ku odejściu od stosowania prawa karnego w stosunku do zniesławienia. Widać przy tym, pewną niezgodność art. 212 k.k. z depenalizacyjnym trendem „lansowanym” przez ETPC. Gwoli ścisłości, większość strasburskich sędziów jest zdania, że wszelkie sankcje karne w reakcji na zniesławienie są sprzeczne z Konwencją [26]. Trudno nie przyznać racji stwierdzeniu, iż obecna redakcja przepisów dotyczących zniesławienia stoi w jaskrawej kontradyktoryjności do tendencji europejskich. Wszelkiego rodzaju rekomendacje nie stanowią lex specialis, ale przyjęło się, że powinny stanowić impuls do modyfikacji w prawie krajowym. Pożądanym jest, aby za rekomendacją wydaną 4 października 2007 roku zaszły daleko idące zmiany w polskim prawie karnym. Niestety, jedyne co poczyniono w tej sprawie, to zmniejszenie w 2009 roku sankcji karnych za zniesławienie – w typie podstawowym zniesiono karę pozbawienia wolności, a w typie kwalifikowanym zmniejszono jej wymiar do jednego roku. Nie zakończyło to dyskusji na temat przestępstwa zniesławienia.

– Nie brakuje opinii głoszących, że art. 212 k.k. służy do „zamykania ust”, zarówno przeciwnikom politycznym, dziennikarzom oraz zwykłym obywatelom. Z przedstawionych rozważań wynika gorzka nauka – obywatel powinien unikać kontrowersyjnych, krytycznych wypowiedzi, jeśli nie chce spędzić wielu lat w sądach, żyć z piętnem przestępcy oraz społecznej stygmatyzacji i co najwyżej czekać na pozytywny wyrok ETPC. W przypadku, gdy przepisy karne zmuszają obywateli do milczenia, to jest to nic innego, jak relikt z okresu poprzedniego ustroju, gdy tzw. „szeptanki” (upowszechnianie informacji o władzy socjalistycznej) skutkowały procesem karnym. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Prowadzi to do wniosku, że w Polsce, kraju ponoć demokratycznym, nie brak osób prześladowanych [27]. Tego typu argumentacja jest już mocno polemiczna, jednak nie brakuje osób, które przyznają jej słuszność.

Zorganizowaną przez Helsińską Fundację Praw Człowieka kampanię „Wykreśl 212 k.k.” poparło ponad 140 polityków wszystkich środowisk politycznych, m.in. były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, Ryszard Kalisz, Jarosław Kaczyński, Roman Giertych, Grzegorz Schetyna, Janusz Palikot, czy też Marek Balicki [28]. Niestety, przedwyborcze deklaracje się nie ziściły. Aktualnie, ani resort sprawiedliwości, ani żadna partia, nie pracuje nad zmianą krytykowanego art. 212 k.k. Z inicjatywy w tym zakresie wycofali się posłowie PSL. Konkretne propozycje przedstawicieli Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Izby Wydawców Prasy oraz Stowarzyszenia Gazet Lokalny, zdaniem ministerstwa sprawiedliwości: „wymagają dokładnej oceny i podjęcia decyzji w przedmiocie kierunków ewentualnych zmian w kodeksie karnym” [29]. Z pewnością problem penalizacji zniesławienia powróci przed kolejnymi wyborami.

Dokonano krótkiej analizy zasadności penalizacji występku zniesławienia. Biorąc pod uwagę argumenty pro i contra, można dojść do konstatacji, że stanowią one pochodną poglądów w kwestii nadania prymatu określonym wartościom w społeczeństwie. Główną osią sporu są zagadnienia wolności słowa, prawa do krytyki i ich granic, których przekroczenie wiązałoby się z odpowiedzialnością karną [30]. Trudno definitywnie orzec, czy należy dokonać całkowitej depenalizacji zniesławienia. Jedno jest pewne – w obliczu aktualnych tendencji orzecznictwa ETPC oraz przewagi argumentów przeciwko karalności za zniesławienie – zmiany w polskim prawie karnym, w zakresie kodyfikacji pomówienia, wydają się być nie tyle niezbędne, co nieuniknione (być może właśnie o takie zmiany w polskim prawie chodzi Pani Ogórek?). W roku wyborczym temat wolności słowa, a co za tym idzie spór o art. 212 k.k. ma szanse po raz kolejny zaistnieć w mediach. Niniejszy tekst należy traktować jako kolejny głos w debacie dotyczącej swobody wypowiedzi. Może on również stanowić grunt pod dalszą dyskusję na temat zniesławienia.

Kushemsky

Bibliografia:

[1] P. Jóźwik, Prawnokarna ochrona czci a postulaty uchylenia bądź rewizji art. 212 kodeksu karnego, Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny 2009, zeszyt 3, s. 83.
[2] D. Sześciło Paragraf 212. Karanie dziennikarzy za zniesławienie w polskiej praktyce, Warszawa 2009
s. 39 – 41.
[3] P. Jóźwik, Prawnokarna ochrona czci…, Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny 2009, zeszyt 3, s. 84.
[4] P. Jóźwik, Prawnokarna ochrona czci…, Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny 2009, zeszyt 3, s. 91-92.
[5] A. Gaberle, Pomówienie nie może być bezkarne, Gazeta Wyborcza z 3 listopada 2006 r., s. 19.
[6] I. Lipowicz, O mądre prawo i wrażliwe państwo, Warszawa 2013, s. 173.
[7] D. Głowacka, Praktyczny przewodnik po art. 212 k.k., s. 10.
[8] Wyrok ETPC z 20 marca 2001 r. w sprawie Telfner przeciwko Austrii, skarga nr 33501/96; Wyrok ETPC z 3 października 2002 r. w sprawie Boehmer przeciwko Niemcom, skarga nr 37568/97
[9] I. Lipowicz, O mądre prawo…, Warszawa 2013, s. 173.
[10] Wyrok TK z dnia 12 maja 2008 r., SK 43/05, Dz. U. Nr 90, poz. 560.
[11] D. Głowacka, Praktyczny przewodnik…, Warszawa 2012, s. 19.
[12] D. Sześciło, Paragraf 212…, Warszawa 2009, s. 72.
[13] I. Lewandowska-Malec, 212 k.k. czyli prawo do prześladowania, Na wokandzie 2012, nr 13, s. 48.
[14] I. Zgoliński., Zniesławienie w polskim prawie karnym. Zagadnienia teorii i praktyki, Warszawa 2013, s. 276.
[15] I. Lewandowska-Malec, 212 k.k. czyli prawo…, Na wokandzie 2012, nr 13, s. 49.
[16] I. Zgoliński, Zniesławienie w polskim prawie karnym…,Warszawa 2013, s. 281.
[17] I. Zgoliński, Zniesławienie w polskim prawie karnym…,Warszawa 2013, s. 276.
[18] I. C. Kamiński, Wykreślić art. 212 k.k. !, Na wokandzie 2012, nr 12, s. 50.
[19] I. Zgoliński, Zniesławienie w polskim prawie karnym…,Warszawa 2013, s. 279-280.
[20] I. Zgoliński, Zniesławienie w polskim prawie karnym…,Warszawa 2013, s. 213-214.
[21] A. Bodnar (red.), Mowa nienawiści a wolność słowa. Aspekty prawne i społeczne, LEX nr 121580.
[22] I. Zgoliński, Zniesławienie w polskim prawie karnym…,Warszawa 2013, s. 280.
[23] I. Zgoliński, Zniesławienie w polskim prawie karnym…,Warszawa 2013, s. 281.
[24] I. C. Kamiński, Wykreślić art. 212 k.k. !, Na wokandzie 2012, nr 12, s. 50-51.
[25] I. Zgoliński, Zniesławienie w polskim prawie karnym…,Warszawa 2013, s. 275.
[26] I. C. Kamiński, Wykreślić art. 212 k.k. !, Na wokandzie 2012, nr 12, s. 50-51.
[27] I. Lewandowska-Malec, 212 k.k. czyli prawo…, Na wokandzie 2012, nr 13, s. 49.
[28] Ibidem.
[29] http://www.obserwatorkonstytucyjny.pl/wiadomosci/nikt-nie-pracuje-nad-zmiana-art-212-kk/ [on-line]
[30] I. Zgoliński, Zniesławienie w polskim prawie karnym…,Warszawa 2013, s. 281.

Źródło ilustracji:

http://www.iplsc.com/-/0000VUYO79NHJ7FI-C117.jpg

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s